poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Żona dla cara


Na politycznej mapie XVI-wiecznej Europy coraz większe znaczenie zyskiwała Ruś, od 1547r. rządzona twardą ręką przez cara Iwana IV zwanego powszechnie "Groźnym". Był pierwszym władcą moskiewskim, który koronował się na cara, co stanowiło ekwiwalent tytułu cesarza. Rozmach jego wizji państwa i żelazna konsekwencja, z jaką ją realizował przesłania często brutalność środków, których używał.
Prowadził ekspansywną politykę, której z jednej strony przyświecał zamiar rozszerzenia swego władztwa w drodze podbojów,a z drugiej pragnienie umocnienia pozycji międzynarodowej bardziej pokojowymi środkami. Tradycyjnym sposobem na zawiązanie sojuszu było małżeństwo z cudzoziemką. Ambicje Iwana sięgały daleko: wybranką została Mary Hastings, córka lorda Hastingsa i zarazem daleka krewna Elżbiety I ( w jej żyłach płynęła królewska krew Plantagenetów). Entuzjazm angielskiej arystokratki był umiarkowany, natomiast perspektywa rusko-angielskiego sojuszu wywołała w Europie prawdziwy popłoch. Polski król Zygmunt II napisał nawet do Elżbiety I list, w którym dał wyraz tym niepokojom:
"Moskwa szeroko rośnie w siłę, ale jest zaciekłym wrogiem wszelkiej wolności. Wiemy,że Wasza Wysokość nie zna zwyrodnienia i despotii moskiewskiego cara. Ostrzegamy Was i inne europejskie narody - nie ryzykujcie Waszej godności , Waszej wolności i życiem Waszych ludzi i obawiajcie się dzikiego narodu moskiewskiego."

( źródło: "Iwan Groźny" Andrzej Andrusiewicz)

Do Londynu wyruszyło carskie poselstwo, na którego czele stał Fiodor Andriejewicz Pisiemski. On właśnie miał poprosić o rękę Mary Hastings w trakcie audiencji u królowej i przedstawić warunki ślubu ( obejmujące m.in przejście oblubienicy i jej świty na prawosławie). Komplikacje pojawiły się przy prezentacji przyszłej carowej. Istnieją różne wersje próbujące wyjaśnić rozczarowanie carskiego wysłannika. Jedna z nich przypisuje angielskiej królowej podstęp ratujący ją od zgody na niechciany mariaż. Pisiemskiemu miano pokazać kobietę oszpeconą przez ospę. Według innej Pisiemski przekupił pewnego dworzanina, by pokazał mu Mary nocą, w ogrodzie pałacowym. Widok chudej i bladej damy przeraził posła, o czym natychmiast doniósł Iwanowi.
Po klęsce misji Pisiemskiego z inicjatywą wystąpiła druga strona. Elżbieta zaproponowała inną kandydatkę: Annę Hamilton, spokrewnioną z domem panującym wdowę. W zamian oczekiwała umożliwienia kupcom angielskim swobodnego poruszania się po terytorium Rusi i wprowadzenia wysokich ceł na towary z innych krajów. Iwan wyraził zainteresowanie i do Moskwy przybyło angielskie poselstwo.



Opis wdzięków Anny był wielce obiecujący , a perspektywa sojuszu z Anglią przeciwko Polsce i Szwecji kusząca. Szybko pojawił się jednak zgrzyt: Anna zażądała opuszczenia Kremla przez wszystkie kobiety, zwłaszcza przez Marię Nagoj, z którą car zawarł wcześniej bezprawne małżeństwo. Oburzenie Iwana na próbę narzucenia mu czyjejś woli podsycało jeszcze przeciwne małżeństwu otoczenie cara. W wyniku dworskich intryg Annę zawrócono z drogi do nowej ojczyzny, a matrymonialne plany spełzły na niczym.

poniedziałek, 26 lipca 2010

Filmowe portrety: Maria Stuart i Elżbieta Tudor


Konflikt Marii Stuart i Elżbiety Tudor był starciem nie tylko dwóch rywalizujących o tron i pierwszeństwo w kwestii urody kuzynek,ale i symboliczną walką obozów religijnych: protestanckiego i katolickiego. Okupione krwią zakończenie sporu miało swe mistyczne przełożenie. Maria Stuart stała się męczennicą wiary katolickiej, zaś Elżbieta ucieleśnieniem potęgi protestanckiej Anglii.
Na ekranie ich rywalizację przedstawia się o wiele bardziej malowniczo ,niż było naprawdę. Filmowcy lubią na przykład konfrontować rywalki w niezwykle emocjonalnych scenach, choć w rzeczywistości obie kuzynki nigdy się nie spotkały. Również postać Marii Stuart, osoby niedojrzałej emocjonalnie, której decyzje tak w życiu osobistym, jak i politycznym okazywały się katastrofalne w skutkach, została przez nich uszlachetniona. Zwykle przedstawia się ją w konwencji romantycznej , jako awanturniczą, namiętną królowę, ofiarę zimnej politycznej kalkulacji.



Florence Eldrige i Katharine Hepburn; "Mary of Scotland"




Glenda Jackson i Vivian Pickles; " Elizabeth R"



Glenda Jackson i Vanessa Redgrave; " Mary, Queen of Scots"



Helen Mirren i Barbara Flynn; " Elizabeth I"



Cate Blanchett i Samantha Morton; " Elizabeth.The Golden Age"

poniedziałek, 19 lipca 2010

Tajemniczy przypadek Amy Dudley

Jej śmierć wstrząsnęła krajem i rzuciła cień na reputację Elżbiety I.
Amy Dudley wiodła spokojne życie z dala od dworu i swego męża Roberta, który dzięki czułej przyjaźni z królową robił na nim zawrotną karierę. Jako królewski koniuszy i zarazem zaufany przyjaciel Elżbiety jeszcze z czasów dzieciństwa cieszył się swobodnym dostępem do królowej. Wieści o ich zażyłości szybko przerodziły się w spekulacje na temat ewentualnego małżeństwa. Główna przeszkoda, lady Dudley miała cierpieć na śmiertelną chorobę i było tylko kwestią czasu ,kiedy lord Robert odzyska wolność.
Choć małżeństwo Amy Robsart i Roberta Dudley miało być zawarte z miłości (ewenement w tamtych czasach) małżonkowie wiedli życie osobno. Podczas, gdy on budował swą polityczną pozycję w Londynie, ona przebywała na prowincji w Cumnor Place, Oxfordshire: osamotniona, schorowana i zapewne dodatkowo przygnębiona plotkami docierającymi do niej z dworu.



Przekonanie o romansie królowej ze swym faworytem i jego determinacji, by ją poślubić było tak silne,że gdy 8 września 1560 r. ciało Amy zostało znalezione u stóp schodów w Cumnor Place , w całym kraju zawrzało z oburzenia. Lord Robert został postawiony w roli mordercy żony, a jego rzekoma kochanka w roli wspólniczki lub co najmniej współodpowiedzialnej moralnie za morderstwo.
Raport koronera wskazywał na nieszczęśliwy upadek ze schodów i będące rezultatem złamanie karku jako przyczynę zgonu.
Opinia publiczna miała na ten temat inne zdanie i świadoma dwuznaczności swej pozycji Elżbieta odsunęła się od faworyta, wydalając go z dworu. Nawet jeśli planowali ślub stał się on w obliczu powszechnego potępienia niemożliwy. Dopiero , gdy skandal przycichł Robert wrócił ponownie do łask , ale o wizji Dudleya jako "króla małżonka" nie było więcej mowy.



Historia tajemniczej śmierci Amy budzi silne emocje. Jej gwałtowność i późniejsze implikacje pozwalają snuć domysły na temat jej przebiegu. Czy był to nieszczęśliwy wypadek, jak głosi wersja oficjalna, czy może jednak morderstwo? Przyjmując drugą wersję należy ustalić motywację sprawców. Jeśli pogłoski o matrymonialnych planach Roberta były prawdziwe, właśnie on był najbardziej zainteresowany w uwolnieniu się z krepujących więzów małżeńskich. Jako wdowiec mógł starać się o rękę królowej. Nasuwają się jednak wątpliwości , czy ten ambitny człowiek , zapewne aż nadto świadomy krążących o nim i Elżbiecie plotek,zaryzykowałby skandal .Ostatecznie to on stracił najwięcej. Utracił wpływy na dworze, a zszargana reputacja zamknęła drogę do małżeństwa z czułą na punkcie swojego nieskalanego wizerunku królową.
Prowadzi to do innej opcji: morderstwa z inspiracji wrogów Dudleya. Być może przeciwnicy jego wzrastającej władzy uznali ,iż jedyną drogą do zablokowania dalszego awansu jest ściągnięcie nań podejrzeń o zamordowanie własnej żony.
Wiarygodna wydaje się również wersja samobójstwa Amy. Przemawia za nią fakt,iż w dniu śmierci dała wszystkim służącym wychodne. Zeznania służby potwierdzały zły stan psychiczny ich pani.Postępująca choroba i opuszczenie przez męża spowodowały depresję, która mogła w końcu zaprowadzić ją do odebrania sobie życia.
Współcześni badacze wskazują również na trop medyczny. Amy miała cierpieć na tętniaka aorty. Wyjaśniałoby to stan depresji, bóle w klatce piersiowej i zaburzenia umysłowe, a wreszcie nagłą i niespodziewaną śmierć.

środa, 14 lipca 2010

Propaganda w wydaniu elżbietańskim

Elżbieta I potrafiła docenić wagę publicznego wizerunku władcy. Przez całe panowanie z żelazną konsekwencją tworzyła i pielęgnowała własna legendę, mit o majestatycznej monarchini poślubionej własnemu ludowi ,pogromczyni Armady, Glorianie. Wyjątkowa pieczołowitość z jaką dbała o odbiór publiczny ,również międzynarodowy własnej osoby świadczy nie tylko o politycznej dalekowzroczności, ale i przypomina o niezwykłych okolicznościach w jakich przyszło jej sprawować władzę.
Obejmując tron po swej siostrze Elżbieta była boleśnie świadoma niepewności związanej z jej legitymacją do rządzenia. Testament polityczny ojca, a w końcu niechętne siostrzane namaszczenie nie wymazały ze świadomości wielu jej poddanych faktu,iż małżeństwo jej rodziców unieważniono, a ją samą uznano za królewskiego bastarda. Kontrowersje wokół legalności małżeństwa z Anną Boleyn i jej haniebny koniec położą się cieniem na panowaniu Elżbiety ,zmuszonej odpierać pretendentów w rodzaju swej kuzynki Marii Stuart.
Pochodzenie nie było jedynym problemem. O wiele groźniejsza dla utrwalenia władzy była kwestia płci. Kobiety na tronie były dziwactwem i to przejściowym, zmuszonym scedować władzę na męża lub syna. Tworzyło to podstawę do kwestionowania pozycji królowej, które w najlepszym razie prowadziłoby do jej decyzyjnego ubezwłasnowolnienia,a w najgorszym do zrzucenia z tronu.
Neutralizowanie czynników niekorzystnych dla Elżbiety opierało się w dużej mierze na uwypuklaniu jej zalet, tak osobistych, jak i wynikających z politycznych sukcesów. Stąd tak obfity materiał ikonograficzny, którego niezmienną cechą jest przytłaczający majestat portretowanej. Liczne wizerunki powstałe na przestrzeni kilkudziesięciu lat utrwaliły dwa znaki rozpoznawcze Elżbiety: płomiennie rude włosy i nieskazitelną biel cery. .Królowa nie starzeje się, jakby próbowano wmówić widzowi,że panuje także nad potęgą czasu.
Renesansowe portrety stanowiły dzisiejsze odpowiedniki oficjalnych fotografii, choć uwypuklały raczej majestat zajmowanej pozycji niż fizyczne podobieństwo. Do najsłynniejszych należy ten przedstawiający Elżbietę z Wielką Armadą.



Nieubłagana chronologia wskazuje na wiek portretowanej w okolicach 55 lat, co nie znajduje odzwierciedlenia na obrazie. Dominuje pełen przepychu strój królowej i jej władcza postawa. W tle widzimy klęskę Armady, namacalny dowód potęgi królestwa. Dłoń Elżbiety spoczywa na globusie, co z kolei podkreśla ambicję podboju nowych ziem.
Innym ciekawym przykładem obrazu z "drugim dnem" jest Portret z pelikanem.



Królowa nosi na nim broszę przedstawiającą pelikana. Ptaka, który według legendy karmił pisklęta krwią spływającą z własnej ,rozszarpanej przez siebie piersi. Przekaz jest klarowny: Elżbieta I gotowa jest na najwyższe poświęcenie dla dobra swych "dzieci", czyli poddanych.

wtorek, 29 czerwca 2010

Koniec telewizyjnej epopei

"Dynastia Tudorów" dobiegła końca. Wbrew faktom,ale zgodnie z logiką telewizyjnych widowisk zakończyła się wraz ze śmiercią Henryka VIII. Mimo spekulacji nie zdecydowano się ostatecznie przedłużyć serii o kolejne sezony, które miałyby przybliżyć panowanie dzieci Henryka. Trochę szkoda, bo ten okres w historii to filmowy samograj, scenarzyści nie muszą nawet specjalnie się wysilać, by urozmaicić akcję. Choć jeśli już jesteśmy przy "urozmaicaniu" to trzeba uczciwie przyznać,że chorowity nastolatek, wpatrzona w męża dewotka i stara panna obnosząca się ze swym dziewictwem stanowią kiepski materiał na tak ulubione przez ekipę "momenty".
Na otarcie łez ciekawostka z IV sezonu: scenarzyści nie pozwolili Henrykowi odejść z tego świata bez rozdzierającej serce konfrontacji z wyrzutami sumienia ,uosabianymi przez skrzywdzone żony.

wtorek, 18 maja 2010

Urok klasyki




Prywatne życie Henryka VIII przywodzi na myśl okrutną bajkę. Odepchnięte królowe, nieszczęśliwe królewny, na które nie czeka żaden książę, wreszcie krwawy Sinobrody poświęcający wszystko i wszystkich dla spełnienia snu o potędze swojej dynastii.
Ta krwawa opowieść, w której pełnoprawnie istnieją obok siebie wielka polityka i ludzkie wzruszenia, żądze przemawia do wyobraźni kolejnych pokoleń odkrywając coraz to nowe obszary interpretacji.
Produkcja z 1972 r. pod tytułem "Henryk VIII i jego 6 żon" to przede wszystkim ciekawy, wielostronny i uwolniony od ciemnego stereotypu portret angielskiego władcy. Jego małżonki stanowią jedynie pretekst do ukazania przemiany Henryka z beztroskiego i szlachetnego młodzieńca, który chętnie dzielił się władzą ze swoją żoną Katarzyną i kardynałem Wolsey'em w dojrzałego politycznie, przepełnionego cynizmem tyrana. Kontrast jest uderzający także w warstwie wizualnej: sprawny fizycznie i przystojny młodzieniec jest pod koniec życia własną karykaturą.
Film ma jedną , dość istotną wadę: 120 minut to zdecydowanie niewystarczający czas na ukazanie wszystkich 6 żon bez popadania w krzywdzące stereotypy i uproszczenia. Za wyjątkiem charyzmatycznej Charlotte Rampling( Anna Boleyn) i wzruszającej Lynn Frederick( Katarzyna Howard)kobiece role przemykają po ekranie bez zaakcentowania swojej odrębności.


Źródło: http://www.alekino.pl/program/?full/henryk-viii-i-jego-6-zon_1926

sobota, 6 marca 2010

Historia wierszem pisana



Podczas ,gdy przez polskie media przetacza się burza wokół wydania kontrowersyjnej biografii Ryszarda Kapuścińskiego,brytyjskie donoszą o sensacyjnych odkryciach w życiorysie Anny Boleyn. George Bernard,znany historyk i autor najnowszej biografii królowej, wysuwa odważną tezę,iż Anna była winna zarówno cudzołóstwa,jak i kazirodztwa. Jest to pogląd we współczesnej nauce odosobniony.Na czym więc opiera swe wnioski?
Dowodem świadczącym przeciwko Annie ma być poemat z 1545 r. spisany ręką Lancelota de Carles,jednego z podwładnych francuskiego ambasadora na angielskim dworze. Potwierdza w nim,iż Anna notorycznie zdradzała króla uwodząc mężczyzn z jego najbliższego otoczenia. Zepsucie królowej miało wyjść na jaw za sprawą krewkiej dwórki,Elizabeth Browne, która oskarżona przez brata o niemoralne prowadzenie się ,miała wskazać na królową,jako dopuszczającą się o wiele szkaradniejszych postępków.
Wiersz, napisany po egzekucji Anny, nie jest w żaden sposób demaskatorski. Powtarza obiegowe opinie i ustalenia dokonane podczas procesu królowej i jej rzekomych kochanków.
Jest kwestią otwartą czy dzieła literackie,zwłaszcza te z pogranicza pamfletu, są wiarygodnym świadectwem historycznym. Nuta osobistych sympatii i antypatii,celowe zniekształcanie prawdy lub nieświadome powielanie zasłyszanych plotek i przekłamań-wszystko to potrafi zwieść nawet czujnego historyka. Za wcześnie jednak na kategoryczne sądy . Być może po zapoznaniu się z książką pana Bernard historia ponownie ukaże nam się w zupełnie nowym świetle.