wtorek, 29 czerwca 2010

Koniec telewizyjnej epopei

"Dynastia Tudorów" dobiegła końca. Wbrew faktom,ale zgodnie z logiką telewizyjnych widowisk zakończyła się wraz ze śmiercią Henryka VIII. Mimo spekulacji nie zdecydowano się ostatecznie przedłużyć serii o kolejne sezony, które miałyby przybliżyć panowanie dzieci Henryka. Trochę szkoda, bo ten okres w historii to filmowy samograj, scenarzyści nie muszą nawet specjalnie się wysilać, by urozmaicić akcję. Choć jeśli już jesteśmy przy "urozmaicaniu" to trzeba uczciwie przyznać,że chorowity nastolatek, wpatrzona w męża dewotka i stara panna obnosząca się ze swym dziewictwem stanowią kiepski materiał na tak ulubione przez ekipę "momenty".
Na otarcie łez ciekawostka z IV sezonu: scenarzyści nie pozwolili Henrykowi odejść z tego świata bez rozdzierającej serce konfrontacji z wyrzutami sumienia ,uosabianymi przez skrzywdzone żony.

1 komentarz:

  1. Moment z żonami, sławny ,,dream sequence" był niesamowity, zresztą jak cały serial. Będzie mi go brakować:) Faktem jest, że dalsze losy Tudorów warte są uwagi i zostaje tylko wyobrazić sobie, jak twórcy serialu mogliby opisać losy dzieci Henryka.

    A tak przy okazji- Twój blog jest niesamowity i ciesze się, gdy dodajesz kolejne notatki. Mam nadzieje, że dalej pracujesz nad książką i, że wkrótce ujrzy światło dzienne.

    Pozdrawiam. Kasia

    OdpowiedzUsuń